Zwykle wychodzi to przez przypadek. Ktoś loguje się do usługi Mój Pojazd, żeby sprawdzić datę następnego badania, i widzi przy ostatnim przeglądzie przebieg o sto tysięcy kilometrów wyższy niż realny. Albo odwrotnie: niższy, co jest gorsze, bo w historii pojazdu wygląda dokładnie jak cofnięty licznik. Pierwsza reakcja większości właścicieli to telefon do wydziału komunikacji, i to jest pierwszy stracony dzień, bo starostwo nie ma dostępu do tego pola w ewidencji. Sprawa jest do naprawienia, zwykle w ciągu kilku dni, ale tylko jedna instytucja może to zrobić i trzeba wiedzieć, o co konkretnie ją poprosić. Poniżej ścieżka, która realnie działa, wraz z podstawami prawnymi, na które można się powołać przy okienku.

Kto może poprawić błędny przebieg w CEPiK?

Wpis o odczycie drogomierza z badania technicznego może skorygować wyłącznie ta stacja kontroli pojazdów, która to badanie wykonała. Nie inna stacja, nie wydział komunikacji, nie Ministerstwo Cyfryzacji. Wynika to z konstrukcji całej ewidencji: każdy podmiot zasilający Centralną Ewidencję Pojazdów odpowiada wyłącznie za ten zakres danych, który sam ma obowiązek przekazywać. Stacja kontroli pojazdów przekazuje dane o badaniach technicznych i odczytach drogomierza, organ rejestrujący dane rejestracyjne i techniczne, a służby kontrolne odczyty ze kontroli drogowej.

Podstawa prawna jest w art. 80bd ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym: podmiot, który stwierdzi niezgodność danych zgromadzonych w ewidencji, wyjaśnia ją w zakresie danych, do których przekazania jest obowiązany, i wprowadza dane do ewidencji. Technicznie stacja robi to, wysyłając do ewidencji tak zwany komunikat modyfikujący, oznaczany w systemach obsługujących stacje literą „M”. Ta nazwa brzmi jak żargon, ale ma praktyczną wartość: rozmowa, w której właściciel prosi o „wysłanie komunikatu modyfikującego z prawidłowym stanem licznika do CEP”, wygląda zupełnie inaczej niż rozmowa, w której prosi o „poprawienie tego w komputerze”. W pierwszym przypadku pracownik stacji wie, że rozmawia z kimś, kto zna procedurę.

Kto wprowadził dane do CEPiKJakich danych dotyczyKto może je skorygowaćGdzie się zgłosić
Stacja kontroli pojazdówodczyt drogomierza z badania technicznego, wynik i termin badaniata sama stacja, która wykonała badaniebezpośrednio do stacji, na piśmie do przedsiębiorcy ją prowadzącego
Policja, ITD, Straż Graniczna, Żandarmeria Wojskowa, Służba Celno-Skarbowaodczyt drogomierza spisany podczas kontroli drogowejjednostka, której funkcjonariusz dokonał odczytudo konkretnej jednostki, która prowadziła kontrolę
Organ rejestrujący, czyli starosta lub prezydent miastadane rejestracyjne i techniczne pojazdu, norma emisjiwydział komunikacji właściwy dla rejestracjido wydziału komunikacji, z dokumentami pojazdu
Stacja kontroli pojazdów po wymianie drogomierzaodczyt nowego drogomierza, data i przyczyna wymianystacja, która wykonała odczytdo stacji, wraz z oświadczeniem o wymianie

Ta tabela wyjaśnia zjawisko, które w praktyce zjada właścicielom najwięcej czasu: odsyłanie od okienka do okienka. Urzędnik w wydziale komunikacji mówi prawdę, kiedy twierdzi, że nie może zmienić przebiegu, a pracownik stacji mówi prawdę, kiedy twierdzi, że nie widzi wpisu z kontroli drogowej. Każdy z nich odpowiada za inny fragment tej samej bazy.

Jak sprawdzić, jaki przebieg naprawdę trafił do ewidencji?

Zaświadczenie z badania technicznego pokazuje, co diagnosta zapisał na papierze. Nie pokazuje, co poszło do ewidencji, a to nie zawsze jest to samo. Do sprawdzenia stanu bazy służą dwa serwisy o różnym zakresie.

Usługa Mój Pojazd, dostępna po zalogowaniu profilem zaufanym, pokazuje dane o pojazdach, których jesteś właścicielem, współwłaścicielem lub posiadaczem. Tutaj zobaczysz odczyty licznika z badań technicznych, a także odczyty spisane przez służby podczas kontroli drogowych. Serwis historiapojazdu.gov.pl jest otwarty, wymaga numeru rejestracyjnego, numeru VIN i daty pierwszej rejestracji, i to z niego korzysta potencjalny kupujący twojego auta. Zakres danych w obu usługach nie jest identyczny, dlatego przed sprzedażą samochodu opłaca się zajrzeć do obu i zobaczyć własne auto oczami nabywcy.

Praktyczna rzecz, o której łatwo zapomnieć w emocjach: zanim zaczniesz wnioskować o korektę, zapisz obecny stan bazy. Usługa Mój Pojazd pozwala wygenerować plik PDF, historia pojazdu daje się zapisać jako wydruk lub zrzut ekranu. Po skutecznej korekcie błędna liczba zniknie z widoku, a wtedy nie będziesz miał czym udokumentować, że reagowałeś na realny problem. Ma to znaczenie, jeśli sprawa ciągnie się dłużej, a zwłaszcza jeśli w tym czasie zatrzyma cię policja do kontroli.

Odczyty drogomierza gromadzone są w ewidencji od 2014 roku, kiedy obowiązek ich przekazywania objął stacje kontroli pojazdów. Od 1 stycznia 2020 roku dołączyły do tego odczyty wykonywane przez służby podczas kontroli drogowych. Oznacza to, że w historii pojazdu z ostatnich kilkunastu lat masz kilkanaście punktów pomiarowych i jeden błędny wpis wśród nich jest widoczny natychmiast, bo łamie rosnącą linię.

Dlaczego zaświadczenie z badania decyduje o tym, jak łatwo poprawisz wpis?

Diagnosta ma obowiązek po zakończeniu badania wydać zaświadczenie o przeprowadzonym badaniu technicznym pojazdu, niezależnie od tego, czy o nie poprosisz. Odczyt licznika trafia równolegle do prowadzonego przez stację rejestru badań technicznych, w którym stan drogomierza w momencie badania jest jedną z wymaganych pozycji. To daje dwa niezależne od ewidencji ślady tej samej liczby, a od ich treści zależy, w jakiej sytuacji dowodowej jesteś.

Scenariusz pierwszy: na zaświadczeniu widnieje prawidłowy przebieg, a w CEPiK inny. Błąd powstał na etapie wprowadzania danych do systemu, nie na ścieżce diagnostycznej. To najprostsza sytuacja z możliwych, bo dokument wystawiony przez samą stację przeczy wpisowi w bazie i nie ma o czym dyskutować. Stacja wysyła korektę i temat się kończy.

Scenariusz drugi: na zaświadczeniu jest ten sam błędny przebieg, co w ewidencji. Diagnosta odczytał licznik nieprawidłowo albo przepisał cyfry w złej kolejności, a błąd powielił się w obu miejscach. Tutaj potrzebujesz zewnętrznych dowodów prawidłowego przebiegu. Najlepiej działają dokumenty z datami: faktury i zlecenia serwisowe z odnotowanym stanem licznika, wydruk historii serwisowej z autoryzowanej stacji obsługi, protokół z wymiany opon, potwierdzenie odbioru pojazdu z warsztatu. Pomocne jest też zestawienie własnego wpisu z sąsiadującymi odczytami: jeśli badanie z poprzedniego roku pokazuje 180 tysięcy kilometrów, sporne 320 tysięcy, a kolejne 195 tysięcy, wniosek jest oczywisty dla każdego, kto na to spojrzy.

Nie licz na to, że stacja ma zdjęcie twojego licznika. Projekt obowiązkowej dokumentacji fotograficznej badania technicznego, obejmującej między innymi zdjęcie wskazania drogomierza przechowywane przez pięć lat, powstał jeszcze w 2022 roku i wracał potem w kolejnych zapowiedziach, ale w stanie na lipiec 2026 roku nie obowiązuje i nie ma centralnej bazy takich zdjęć. Stacje mają monitoring przemysłowy, tylko nagrania z kamer nie są archiwizowane latami i nikt nie kadruje ich na tarczę zegarów. Z tego wynika najbardziej banalna, a jednocześnie najskuteczniejsza rada w całym tym temacie: fotografuj licznik telefonem przed wjazdem na ścieżkę i przy kontroli drogowej. Zdjęcie z metadanymi daty jest dowodem, którego nie da się podważyć zwykłym „musiał pan się pomylić”.

Jak sformułować wniosek do stacji kontroli pojazdów?

Zacznij od telefonu i wizyty, bo w większości przypadków sprawa kończy się w tym miejscu. Jeżeli błąd jest świeży, a stacja normalnie zorganizowana, pracownik odnajduje badanie w rejestrze i wysyła komunikat modyfikujący jeszcze przy tobie. Kiedy jednak pierwsza rozmowa nie przynosi efektu, przechodzisz na piśmo, i wtedy liczy się precyzja.

Pismo adresujesz do przedsiębiorcy prowadzącego stację kontroli pojazdów, nie do diagnosty. To istotne rozróżnienie: badanie zostało wykonane w ramach działalności przedsiębiorcy, on odpowiada za organizację pracy i dokumentację, więc odejście diagnosty z pracy nie zamyka sprawy. Wniosek powinien zawierać datę badania, numer zaświadczenia lub numer badania z rejestru, numer rejestracyjny i numer VIN pojazdu, przebieg błędnie wpisany do ewidencji, przebieg prawidłowy oraz wyliczenie dowodów, które załączasz w kopiach. Żądanie formułujesz konkretnie: wysłanie do centralnej ewidencji pojazdów komunikatu modyfikującego z prawidłowym wskazaniem drogomierza, ze wskazaniem art. 80bd ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym jako podstawy. Dodaj termin, w praktyce siedem dni robi robotę, oraz prośbę o pisemne potwierdzenie wykonania korekty.

Ton pisma to nie kosmetyka. Za wydanie zaświadczenia albo dokonanie wpisu niezgodnie ze stanem faktycznym starosta może cofnąć diagnoście uprawnienie do wykonywania badań technicznych, a ponowne uprawnienie nie może być wydane wcześniej niż po pięciu latach od uprawomocnienia się decyzji. Dla diagnosty to zawodowa katastrofa, więc pismo napisane językiem skargi na jego kompetencje uruchamia odruch obronny i wersję „u nas wszystko jest prawidłowo”. Pismo napisane jako prośba o techniczną korektę oczywistej omyłki pisarskiej daje stacji wygodne wyjście, którym chętnie się posłuży. Skargę zawsze można złożyć później, jeśli będzie potrzebna, natomiast raz zbudowanej ściany nie da się odbudować w drugą stronę.

Przepisy nie przewidują odrębnej opłaty za skorygowanie własnego błędnego wpisu przez stację, więc żądanie zapłaty za tę czynność nie ma podstawy. Nie należy tego mieszać z opłatą za odczyt drogomierza po jego legalnej wymianie, która jest zupełnie inną procedurą, wynika z art. 81a ustawy i kosztuje 50 złotych plus opłata ewidencyjna. Podobnie nie ma związku z opłatą za badanie techniczne samochodu osobowego, która po podwyżce z 2025 roku wynosi 149 złotych.

Co zrobić, gdy stacja odmawia korekty?

Odmowy zdarzają się w kilku wariantach: stacja twierdzi, że nie ma technicznej możliwości zmiany, że diagnosta już nie pracuje, że system nie pozwala cofnąć się do badania z zamkniętego roku, albo po prostu przestaje odpowiadać. Wtedy wchodzi się na kolejne szczeble, ale z realistycznym założeniem, że żaden z nich nie skoryguje wpisu za stację. Cała architektura ewidencji zakłada, że dane poprawia ten, kto je wprowadził, a rola organów nadzoru polega na wywarciu na niego presji.

KrokDo kogoPodstawa i sens działaniaRealistyczny efekt
1Stacja kontroli pojazdów, która wykonała badanieart. 80bd ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, komunikat modyfikujący do CEPod kilku minut do kilku dni, jeśli stacja współpracuje
2Przedsiębiorca prowadzący stację, pismem za potwierdzeniem odbioruodpowiedzialność za dokumentację i organizację pracy stacjitydzień lub dwa, często odblokowuje sprawę bez dalszej eskalacji
3Starosta lub prezydent miasta sprawujący nadzór nad stacjamiart. 83b ustawy, w ramach nadzoru starosta kontroluje stację co najmniej raz w rokupismo do stacji z organu nadzoru, zwykle skuteczne, ale liczone w tygodniach
4Administrator danych zgromadzonych w ewidencji, czyli minister właściwy do spraw informatyzacjiart. 80bd ust. 2 i 3, powiadomienie podmiotu, który wprowadził danezgłoszenie wraca do stacji z poziomu centralnego, procedura zaprojektowana dla instytucji, nie dla obywateli
5Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowychprawo do sprostowania danych osobowych z art. 16 RODOścieżka ostateczna i długa, sensowna głównie przy uporczywej odmowie

Warto znać jeszcze jeden mechanizm, o którym stacje wiedzą, a właściciele nie. Ministerstwo Cyfryzacji już kilka lat temu prostowało praktykę odsyłania obywateli do wydziałów komunikacji z niezgodnościami danych, wskazując, że to działanie nieprawidłowe i niezgodne z przyjętą procedurą obsługi niezgodności, bo zgłaszanie niezgodności do administratora ewidencji jest obowiązkiem podmiotów zasilających bazę, nie petenta. Zdanie „proszę o zgłoszenie tej niezgodności do administratora ewidencji, zgodnie z procedurą, która obowiązuje stacje” bywa skuteczniejsze niż groźba skargi.

Osobna sytuacja to stacja, która została zamknięta lub wykreślona z rejestru przedsiębiorców. Wtedy nie ma już podmiotu, który mógłby wysłać komunikat modyfikujący, i ścieżka prowadzi wyłącznie przez starostę oraz administratora ewidencji. Skuteczność jest tu wyraźnie niższa, a czas dłuższy, i uczciwie trzeba powiedzieć, że część takich wpisów zostaje w bazie na stałe. Pozostaje wtedy strategia dokumentowania: skompletować dowody prawidłowego przebiegu i traktować je jako stały załącznik do historii samochodu.

Czy błędny przebieg zablokuje kolejne badanie techniczne albo skończy się sprawą na policji?

Krąży przekonanie, że rozbieżność stanu licznika z zapisem w ewidencji oznacza negatywny wynik badania technicznego. To nieprawda. Wynik badania jest negatywny wtedy, gdy diagnosta stwierdzi usterki zakwalifikowane w kryteriach oceny jako poważne albo niebezpieczne, i tylko wtedy. Rozbieżność przebiegu nie jest usterką pojazdu w rozumieniu tych kryteriów, bo nie dotyczy stanu technicznego. Diagnosta odnotuje faktyczne wskazanie drogomierza, może zwrócić uwagę na niezgodność, ale samochód z prawidłowo działającymi hamulcami i światłami przechodzi badanie.

Kontrola drogowa to inna historia. Od 2020 roku funkcjonariusz spisuje wskazanie drogomierza i system porównuje je z zapisem w ewidencji. Przy dużej rozbieżności czekają cię wyjaśnienia, i to jest realna niedogodność, a nie teoretyczna. Nie oznacza to jednak automatycznie odpowiedzialności karnej. Artykuł 306a Kodeksu karnego penalizuje zmianę wskazania drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingerencję w prawidłowość jego pomiaru, przewidując karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, a w wypadku mniejszej wagi grzywnę, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat 2. Karalne jest działanie, nie posiadanie samochodu, przy którym w bazie ktoś inny wpisał złą liczbę. Kiedy rozbieżność wynika z omyłki diagnosty, wyjaśnienie sprawy kończy się jej umorzeniem, a sam diagnosta może błąd naprawić korektą danych w systemie, co potwierdzają przedstawiciele branży stacji kontroli pojazdów.

Do czasu skutecznej korekty jedno działanie ma sens: wozić w samochodzie kopię zaświadczenia z badania oraz dokumentów potwierdzających prawidłowy przebieg. Rozmowa przy drodze przebiega zupełnie inaczej, gdy masz w schowku papier z prawidłową liczbą i wyjaśnieniem sytuacji.

Jak sprzedać auto, w którego historii został błędny wpis?

Tu robi się finansowo. Nabywca patrzy w historiapojazdu.gov.pl i widzi oś czasu, w której przebieg raz spada, a potem rośnie dalej normalnie. Dla niego to nie jest omyłka pisarska, to jest wzorzec cofniętego licznika, opisany w każdym poradniku o kupowaniu używanych samochodów. Reakcja jest przewidywalna: rezygnacja z transakcji albo żądanie obniżenia ceny.

Milczenie w tej sprawie to najgorsza z możliwych strategii, bo zamienia problem informacyjny w problem prawny. Jeżeli kupujący odkryje niezgodność po transakcji, przebieg jest jedną z podstawowych cech wpływających na wartość samochodu, więc wchodzą w grę roszczenia z tytułu rękojmi, w tym żądanie obniżenia ceny. Ustne zapewnienie, że diagnosta się pomylił, obroni się słabo, gdy nie towarzyszy mu żaden dokument.

Praktyka, która działa, jest odwrotna do instynktu. W ogłoszeniu umieszczasz jedno zdanie o tym, że w historii pojazdu występuje błędny wpis przebiegu z badania z konkretnej daty i że posiadasz dokumenty wyjaśniające rozbieżność. W umowie sprzedaży dopisujesz oświadczenie o tej samej treści, wymieniając załączane dokumenty: zaświadczenie z badania, potwierdzenie korekty ze stacji, kopie faktur serwisowych. Kupujący, który dostaje tę informację przed wpłatą zaliczki i widzi komplet papierów, zwykle traktuje sprawę jako zamkniętą. Ten sam kupujący, który odkrywa ją sam po zakupie, zaczyna liczyć, ile chce z powrotem.

Dlaczego czas reakcji zmienia całą sprawę?

Dwa przypadki z tego samego typu błędu pokazują to lepiej niż jakikolwiek wywód. Przy odczycie 234 tysięcy kilometrów diagnosta przestawia dwie cyfry i do ewidencji trafia 324 tysiące. Sytuacja identyczna, reakcja różna.

Właściciel, który sprawdził wpis trzy dni po badaniu, wrócił na stację z zaświadczeniem, na którym widniała prawidłowa liczba. Rozmowa trwała kwadrans, kierownik stacji odnalazł badanie w rejestrze, wysłał komunikat modyfikujący i wydał krótkie pismo potwierdzające korektę omyłki pisarskiej. Koszt: dwie godziny czasu i paliwo. W historii pojazdu został wpis z prawidłowym przebiegiem oraz ślad tego, że wartość była modyfikowana, co przy kolejnej sprzedaży wymaga jednego zdania wyjaśnienia.

Drugi właściciel zajrzał do historii pojazdu czternaście miesięcy później, przygotowując auto do sprzedaży. Diagnosta, który wykonywał tamto badanie, zmienił pracodawcę. Nowy kierownik stacji nie kwestionował błędu, ale poprosił o dokumenty i tydzień na sprawdzenie, potem drugi tydzień, ostatecznie korekta poszła po pismie do przedsiębiorcy prowadzącego stację, w piątym tygodniu od zgłoszenia. W tym czasie właściciel zdążył wstrzymać dwa spotkania z kupującymi, a trzeci nabywca, który zdążył wcześniej zajrzeć w historię pojazdu, wynegocjował trzy tysiące złotych rabatu i nie zmienił zdania po przedstawieniu korekty, bo dla niego auto już „miało coś w papierach”.

Wniosek jest prosty i mało romantyczny: sprawdzenie wpisu w ciągu tygodnia po każdym badaniu technicznym zajmuje trzy minuty i decyduje o tym, czy sprawa jest formalnością, czy negocjacją cenową za rok. Do tego dochodzi efekt kumulacji. Kolejne badania i kolejne kontrole drogowe dokładają do ewidencji następne odczyty, a błędny wpis z przeszłości zostaje wpleciony między nie i coraz trudniej opowiedzieć jego historię jednym zdaniem.

Podsumowanie

Jeden wniosek z tej całej procedury jest ważniejszy od pozostałych: wpis o przebiegu z badania technicznego poprawia wyłącznie stacja, która to badanie wykonała, wysyłając do ewidencji komunikat modyfikujący. Żadna inna instytucja nie zrobi tego za nią, a każdy dzień spędzony na dobijaniu się do niewłaściwego okienka jest dniem straconym. Poza tym liczy się to, co masz na zaświadczeniu z badania. Prawidłowa liczba na papierze skraca całą rozmowę do kwadransa, jej brak oznacza konieczność zebrania dokumentów serwisowych i porównania sąsiadujących odczytów. A ponieważ błąd zgłoszony w ciągu kilku dni jest formalnością, a ten odkryty po roku bywa argumentem w rękach kupującego, opłaca się po prostu zaglądać do ewidencji po każdym przeglądzie.

Trzeba też uczciwie powiedzieć, czego ta procedura nie daje. Skuteczna korekta nie wyczyści historii pojazdu do stanu, w którym nic się nie stało, bo danych zgromadzonych w ewidencji się nie usuwa, a przy zamkniętych albo wykreślonych z rejestru stacjach część wpisów praktycznie nie da się już poprawić. W tych sytuacjach realnym celem przestaje być czysta baza, a staje się nim komplet dokumentów, który jednoznacznie wyjaśnia rozbieżność każdemu, kto o nią zapyta. Przy sprawach ciągnących się miesiącami albo przy sporze z kupującym warto skonsultować się z prawnikiem, bo od pewnego momentu to już nie jest kwestia procedury administracyjnej, tylko odpowiedzialności za wadę rzeczy sprzedanej.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które pojawiają się przy korygowaniu wpisów o przebiegu najczęściej. Stan prawny i podane kwoty odpowiadają lipcowi 2026 roku.

Ile kosztuje korekta błędnego przebiegu w CEPiK?

Nic. Przepisy nie przewidują opłaty za skorygowanie przez stację kontroli pojazdów jej własnego błędnego wpisu, więc żądanie zapłaty za tę czynność nie ma podstawy prawnej. Opłatę pobiera się natomiast za odczyt drogomierza po jego legalnej wymianie, co jest odrębną procedurą i kosztuje 50 złotych plus opłata ewidencyjna.

Czy diagnosta zostanie ukarany za błędnie wpisany przebieg?

Za nieumyślną omyłkę raczej nie, choć może zostać wezwany do złożenia wyjaśnień, jeśli rozbieżność wykryje policja. Poważniejsze konsekwencje, w tym cofnięcie uprawnień przez starostę, dotyczą wpisów dokonanych niezgodnie ze stanem faktycznym stwierdzonych w toku kontroli stacji, a nie pojedynczych pomyłek zgłoszonych i naprawionych.

Czy mogę sam poprawić przebieg w CEPiK przez internet?

Nie. Usługi Mój Pojazd i historiapojazdu.gov.pl mają charakter wyłącznie informacyjny i nie pozwalają na edycję danych. Zmiany w ewidencji wprowadzają tylko podmioty do tego uprawnione, każdy w swoim zakresie danych.

Co zrobić, gdy stacja kontroli pojazdów, która wpisała błędny przebieg, już nie istnieje?

Zgłoszenie kieruje się do starosty właściwego dla miejsca działania tej stacji oraz do administratora danych zgromadzonych w ewidencji. Szanse na korektę są w tym wariancie wyraźnie niższe, dlatego równolegle trzeba skompletować dokumenty potwierdzające prawidłowy przebieg i traktować je jako stały załącznik do dokumentacji pojazdu.

Czy błędny wpis zniknie z historii pojazdu po korekcie?

Widok w usłudze pokaże prawidłową wartość, ale historia modyfikacji pozostaje w ewidencji, bo ustawa wprost stanowi, że zgromadzonych w niej danych się nie usuwa. Przy sprzedaży samochodu lepiej więc założyć, że kupujący może zobaczyć ślad korekty, i przygotować jednozdaniowe wyjaśnienie wraz z dokumentami.

Czy zawyżony przebieg w CEPiK wpływa na składkę OC?

Bezpośrednio nie, bo ubezpieczyciele liczą składkę OC na podstawie własnych danych o pojeździe i kierowcy, a nie odczytów drogomierza z ewidencji. Znaczenie może to mieć przy ubezpieczeniu AC oraz przy wycenie pojazdu w razie szkody całkowitej, gdzie realny przebieg wpływa na ustaloną wartość rynkową.

Czy błędny przebieg wpisany przez policjanta poprawia się tak samo?

Zasada jest ta sama, zmienia się adresat. Odczyt spisany podczas kontroli drogowej może skorygować tylko jednostka, której funkcjonariusz go dokonał, dlatego trzeba ustalić datę, miejsce kontroli i jednostkę, a następnie złożyć tam pismo. Bez notatki lub pokwitowania z kontroli odtworzenie tych danych po miesiącach bywa trudniejsze niż sama korekta.

5/5 - (1 vote)