Sprzedający pokazuje jeden zielony blankiet i zapewnia, że drugi nie jest potrzebny, bo auto i tak jedzie do Polski. Kupujący przelewa pieniądze, wraca do kraju, staje w wydziale komunikacji i słyszy, że brakuje dokumentu. W tym momencie zaczyna się procedura, która potrafi trwać od trzech tygodni do pół roku, a jej wynik nie zależy już od polskiego urzędnika, tylko od tego, jak szybko odpowie organ rejestrujący w kraju, z którego pojazd przyjechał. Dobra wiadomość jest taka, że brak jednej części zagranicznego dowodu rejestracyjnego nie przekreśla rejestracji. Przepisy przewidują dla tej sytuacji konkretne rozwiązanie i nie wymaga ono odsyłania auta z powrotem. Zła jest taka, że brak części własnościowej bywa objawem czegoś zupełnie innego niż niedbalstwo sprzedającego i to warto sprawdzić, zanim pieniądze zmienią właściciela.

Dlaczego zagraniczny dowód rejestracyjny bywa dwuczęściowy?

Polski dowód rejestracyjny jest jednym dokumentem, w którym mieszczą się dane pojazdu i dane właściciela. W wielu państwach członkowskich te dwie funkcje rozdzielono na dwa osobne blankiety i ma to swoje uzasadnienie.

Najbardziej znanym przykładem jest system niemiecki. Zulassungsbescheinigung Teil I, dawniej Fahrzeugschein, jest dokumentem noszonym w pojeździe i potwierdzającym dopuszczenie go do ruchu. Zulassungsbescheinigung Teil II, dawniej Fahrzeugbrief, pełni funkcję zbliżoną do dokumentu własnościowego: opisuje pojazd i kolejnych posiadaczy, ale nie wozi się go w aucie. Trzyma się go w domu albo, co istotne, w banku lub w firmie leasingowej.

Podobna logika, choć w innych wariantach technicznych, funkcjonuje w kilku innych państwach. Część krajów przeszła na rozwiązania kartowe uzupełnione osobnym kodem albo zaświadczeniem potwierdzającym przypisanie pojazdu do właściciela. Szczegóły różnią się na tyle, że przy zakupie warto ustalić wprost, z ilu elementów składa się komplet dokumentów w danym kraju.

Polskie przepisy odnoszą się do tego wprost. Gdy zagraniczny dowód rejestracyjny składa się z części I i części II, do wniosku o rejestrację właściciel dołącza obie części. To reguła, nie zalecenie.

Powód jest praktyczny. Część odpowiadająca niemieckiej Teil II zawiera historię posiadaczy pojazdu i jest podstawowym narzędziem weryfikacji, czy sprzedający miał prawo dysponować autem. Bez niej polski urząd nie ma jak samodzielnie ustalić ciągłości uprawnień do pojazdu.

Brak części II: procedura, która działa

Ustawodawca przewidział wyjście z tej sytuacji i jest ono jednoznaczne.

Jeżeli wnioskujący o rejestrację nie dołączył części II dowodu rejestracyjnego, w szczególności w przypadku jej utraty albo zniszczenia, organ rejestrujący uznaje część I za wystarczającą do zarejestrowania pojazdu. Warunkiem jest zwrócenie się do organu właściwego do rejestracji pojazdów w państwie członkowskim, w którym pojazd był zarejestrowany, i otrzymanie z tego organu potwierdzenia w postaci papierowej albo elektronicznej, że pojazd był zarejestrowany w tym państwie i może być ponownie zarejestrowany w innym państwie członkowskim.

Kilka elementów tej konstrukcji zasługuje na uwagę.

Po pierwsze, to polski starosta występuje do zagranicznego organu, nie właściciel. Właściciel nie musi samodzielnie prowadzić korespondencji z niemieckim urzędem, choć nic nie stoi na przeszkodzie, żeby równolegle spróbował zdobyć wtórnik dokumentu, bo to zwykle skraca sprawę.

Po drugie, potwierdzenie ma dotyczyć dwóch rzeczy naraz: faktu wcześniejszej rejestracji oraz dopuszczalności ponownej rejestracji w innym państwie członkowskim. Ta druga informacja jest istotna, bo wyklucza sytuację, w której pojazd jest w kraju pochodzenia obciążony albo poszukiwany.

Po trzecie, rozwiązanie dotyczy państw członkowskich. Przy pojazdach sprowadzanych spoza Unii przepisy przewidują inną furtkę: zamiast dowodu rejestracyjnego dopuszcza się przedstawienie innego dokumentu stwierdzającego rejestrację pojazdu, wydanego przez organ właściwy do rejestracji pojazdów w tym państwie.

Praktyka pokazuje, że najwięcej zależy od kraju. Odpowiedzi z niemieckich urzędów rejestracyjnych przychodzą zwykle w ciągu kilku tygodni. Z części innych państw korespondencja potrafi ciągnąć się miesiącami, zwłaszcza gdy pojazd był rejestrowany w małej gminie albo przechodził przez kilka rejestracji.

Brak części I: trudniejszy scenariusz

Utrata części noszonej w pojeździe jest sytuacją innego kalibru, bo to właśnie ten dokument zawiera komplet danych technicznych potrzebnych do rejestracji: numer VIN, datę pierwszej rejestracji, dane silnika, masy, liczbę miejsc.

Przy zgubieniu, zniszczeniu albo kradzieży zagranicznego dowodu rejestracyjnego lub jego części I można załączyć wtórnik wydany przez zagraniczny organ do spraw rejestracji pojazdów. To rozwiązanie najprostsze, o ile sprzedający albo poprzedni właściciel jest skłonny współpracować, bo wtórnik wydaje się zwykle na wniosek osoby figurującej w rejestrze.

Alternatywą jest zaświadczenie wystawione przez organ rejestrujący właściwy ze względu na miejsce ostatniej rejestracji, potwierdzające dane zawarte w zagubionym dokumencie, niezbędne do rejestracji. Dokument ten musi zawierać konkretne dane, a nie samo stwierdzenie, że pojazd był zarejestrowany.

Jeżeli zagraniczny organ odmówi wydania wtórnika albo zaświadczenia, polski starosta może wystąpić do tego organu o potwierdzenie danych pojazdu. Uzyskane potwierdzenie, papierowe albo elektroniczne, stanowi wtedy podstawę do dalszego procedowania. Odmowa powinna być jednak odpowiednio udokumentowana, więc warto zachować całą korespondencję.

Przy kradzieży dokumentu potrzebne jest dodatkowo zaświadczenie potwierdzające zgłoszenie, wydane przez policję kraju, w którym doszło do zdarzenia, albo przez polską policję, jeżeli kradzież nastąpiła już w Polsce.

Osobno warto zaznaczyć, że oświadczenie właściciela o utracie dokumentu ma znaczenie wyłącznie pomocnicze. Nie zastępuje dokumentu urzędowego potwierdzającego wcześniejszą rejestrację i samo w sobie nie wystarcza do zarejestrowania pojazdu.

Kiedy brak części II oznacza poważniejszy problem?

To pytanie powinno paść przed zakupem, nie po nim, bo część przypadków nie kończy się rejestracją w ogóle.

Dokument odpowiadający niemieckiej Teil II nie leży w schowku, tylko w miejscu, gdzie trzyma się papiery wartościowe. Jeżeli sprzedający go nie ma, są cztery typowe wyjaśnienia i tylko jedno z nich jest niegroźne.

Pierwsze i niegroźne: dokument faktycznie zaginął albo uległ zniszczeniu, a właściciel nie wystąpił o wtórnik, bo nie planował sprzedaży za granicę. Zdarza się to przy autach starszych, przechodzących z rąk do rąk w rodzinie.

Drugie: pojazd jest przedmiotem finansowania. Przy kredycie samochodowym albo leasingu dokument zostaje w banku lub w firmie leasingowej aż do spłaty zobowiązania. Sprzedający nie jest wtedy uprawniony do rozporządzania pojazdem bez zgody finansującego, a transakcja może zostać podważona.

Trzecie: pojazd pochodzi ze szkody całkowitej rozliczonej przez ubezpieczyciela, a dokumentacja została zatrzymana albo wycofana z obiegu. Historia takiego auta bywa znacznie bogatsza, niż wynika z jego wyglądu.

Czwarte, najpoważniejsze: pojazd pochodzi z kradzieży, a brak części własnościowej jest tego bezpośrednim skutkiem. Numer VIN można wtedy sprawdzić w dostępnych bazach, ale sam negatywny wynik sprawdzenia nie daje pewności, bo zgłoszenia trafiają do rejestrów z opóźnieniem.

Zasada praktyczna jest jedna: przy zakupie auta z kraju, w którym dowód rejestracyjny jest dwuczęściowy, żąda się obu części przed zapłatą. Brak jednej z nich powinien obniżyć cenę o kwotę odpowiadającą ryzyku i czasowi procedury, a przy braku wiarygodnego wyjaśnienia powinien zakończyć rozmowę.

Ile to trwa i jak jeździć w tym czasie?

Czas oczekiwania jest największym praktycznym problemem tej procedury, bo równolegle biegną terminy, których niedotrzymanie jest karane.

SytuacjaCo robi urządTypowy czas oczekiwania
Brak części II, pojazd z państwa członkowskiegoWystępuje do organu kraju ostatniej rejestracji o potwierdzenieod 3 tygodni do kilku miesięcy
Brak części I, dostępny wtórnikPrzyjmuje wtórnik jako dokument równorzędnyzależy od wydania wtórnika za granicą
Brak części I, brak wtórnikaWystępuje o potwierdzenie danych pojazduod kilku tygodni wzwyż
Pojazd spoza Unii bez dowodu rejestracyjnegoPrzyjmuje inny dokument stwierdzający rejestracjęzależy od kraju pochodzenia
Kradzież dokumentuWymaga zaświadczenia policji oraz potwierdzenia danychod kilku tygodni wzwyż

Wniosek o rejestrację pojazdu sprowadzonego z zagranicy składa się w terminie liczonym od dnia jego sprowadzenia na terytorium kraju. Niedopełnienie tego obowiązku jest zagrożone karą pieniężną, a jej wysokość rośnie przy dłuższym opóźnieniu. Kluczowe jest jednak to, że karana jest zwłoka w złożeniu wniosku, a nie długość postępowania. Złożenie niekompletnego wniosku w terminie, z wyjaśnieniem braku i wnioskiem o wystąpienie do zagranicznego organu, zabezpiecza właściciela lepiej niż czekanie z wnioskiem do momentu skompletowania papierów.

Na czas postępowania organ może wydać pozwolenie czasowe wraz z tymczasowymi tablicami. Pozwolenie jest ważne 30 dni, a w szczególnych przypadkach okres ten podlega przedłużeniu. Przy postępowaniach trwających miesiącami oznacza to konieczność kolejnych wizyt w urzędzie.

Obowiązek ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej biegnie niezależnie od stanu dokumentów. Umowę trzeba mieć najpóźniej w dniu wprowadzenia pojazdu do ruchu, a przy pojeździe sprowadzonym bez ważnej polisy z kraju pochodzenia dzień wcześniej niż wjazd na drogę publiczną.

Co zostaje w urzędzie, a co wraca do właściciela?

To pytanie pada zwykle na końcu procedury i zaskakuje osoby, które liczyły na zachowanie pamiątki po zagranicznej rejestracji.

Zagraniczny dowód rejestracyjny, w obu częściach, zostaje w aktach pojazdu prowadzonych przez wydział komunikacji. Wcześniej podlega unieważnieniu, co technicznie polega na wycięciu lub przedziurkowaniu fragmentu blankietu albo na naniesieniu adnotacji z pieczęcią organu. Informacja o tej czynności trafia do systemu, dzięki czemu dokument traci moc dowodową w obrocie.

Właściciel otrzymuje w zamian polski dowód rejestracyjny, decyzję o rejestracji, tablice i znaki legalizacyjne. Zwraca pozwolenie czasowe i okazuje ważną polisę.

Akta pojazdu przechowuje się przez pięć lat od dnia wyrejestrowania pojazdu albo od zmiany właściwości miejscowej organu rejestrującego. W tym czasie właściciel ma prawo wglądu w akta oraz może wnioskować o wydanie kopii znajdujących się tam dokumentów. To bywa przydatne przy sporach o dane techniczne albo przy prostowaniu błędów w ewidencji, bo akta zawierają oryginały dokumentów źródłowych wraz z tłumaczeniami.

Przy późniejszej sprzedaży pojazdu za granicę nabywca zwykle nie potrzebuje zagranicznego dokumentu, bo pojazd jest już zarejestrowany w Polsce i to polski dowód rejestracyjny wraz z decyzją o wyrejestrowaniu stanowi podstawę jego rejestracji w kolejnym kraju.

Jak sprawdzić dokumenty przed zakupem auta za granicą?

Cała ta procedura jest do uniknięcia i kosztuje to godzinę uwagi przed transakcją zamiast pół roku korespondencji po niej.

Punktem wyjścia jest ustalenie, z ilu dokumentów składa się komplet w danym kraju. Przy zakupie w Niemczech oznacza to obie części Zulassungsbescheinigung. W innych państwach struktura bywa inna, więc pytanie zadane wprost sprzedającemu, jakie dokumenty otrzyma kupujący, jest pierwszym filtrem. Sprzedający profesjonalny odpowie od ręki. Sprzedający, który zaczyna tłumaczyć, dlaczego jednego dokumentu nie ma, powinien wzbudzić czujność.

Drugim krokiem jest porównanie numeru VIN z nadwozia z numerem we wszystkich dokumentach oraz z tabliczką znamionową. Rozbieżność choćby na jednym znaku unieruchamia rejestrację w Polsce i wymaga wyjaśnienia u źródła.

Trzecim jest sprawdzenie, czy osoba sprzedająca figuruje w dokumentach jako uprawniona do rozporządzania pojazdem. W dokumencie o charakterze własnościowym widnieje historia posiadaczy i to ona pozwala ustalić, czy łańcuch jest ciągły. Sprzedaż przez osobę niewidniejącą w dokumentach wymaga wykazania podstawy jej umocowania.

Czwartym jest weryfikacja pojazdu w dostępnych bazach danych, obejmujących między innymi informacje o pojazdach poszukiwanych. Negatywny wynik sprawdzenia nie daje pełnej pewności, bo zgłoszenia trafiają do rejestrów z opóźnieniem, ale wynik pozytywny kończy sprawę natychmiast.

Piątym, często pomijanym, jest zapisanie danych kontaktowych sprzedającego wykraczających poza numer telefonu z ogłoszenia. Adres, dane z dokumentu tożsamości, adres poczty elektronicznej. Jeżeli okaże się, że potrzebny jest wtórnik dokumentu, jego uzyskanie zwykle wymaga wniosku osoby figurującej w rejestrze kraju pochodzenia. Bez kontaktu ze sprzedającym ta droga się zamyka.

Warto też wpisać do umowy zobowiązanie sprzedającego do współdziałania przy uzupełnieniu dokumentacji oraz zabezpieczyć część ceny do czasu jej skompletowania. Przy transakcjach na kwoty kilkudziesięciu tysięcy złotych to standardowa praktyka, która nikogo nie powinna urazić.

Czasowa rejestracja i koszty przeciągającego się postępowania

Postępowanie trwające miesiącami generuje koszty, o których nikt nie myśli przy zakupie.

Pozwolenie czasowe wydawane na czas rejestracji jest ważne 30 dni, z możliwością przedłużenia w szczególnych przypadkach. Przy postępowaniu z udziałem zagranicznego organu oznacza to kolejne wizyty w urzędzie i kolejne opłaty za wydanie dokumentu. Opłata za pozwolenie czasowe wydawane na wniosek właściciela jest wyższa niż za wydawane z urzędu.

Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej biegnie przez cały ten czas niezależnie od statusu rejestracji, a jego brak choćby przez jeden dzień skutkuje opłatą na rzecz Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, której wysokość zależy od okresu przerwy i od rodzaju pojazdu.

Dochodzą koszty tłumaczeń dokumentów, które w toku postępowania bywają uzupełniane etapami. Każde zaświadczenie uzyskane od zagranicznego organu wymaga tłumaczenia przez tłumacza przysięgłego, o ile nie mieści się w ustawowych wyjątkach.

Jeżeli pojazd stoi nieużywany, dochodzi koszt parkowania albo utraconej wartości. Przy autach droższych i szybko tracących na wartości pół roku postoju bywa pozycją większą niż wszystkie opłaty urzędowe razem wzięte.

Ostatnią pozycją jest ryzyko, że postępowanie zakończy się odmową. Zagraniczny organ może nie potwierdzić możliwości ponownej rejestracji pojazdu, na przykład dlatego, że figuruje on jako obciążony, wyrejestrowany po szkodzie całkowitej albo poszukiwany. Wtedy jedyną drogą pozostaje dochodzenie roszczeń wobec sprzedającego, co przy transakcji transgranicznej bywa kosztowne i długotrwałe.

Podsumowanie

Brak jednej części zagranicznego dowodu rejestracyjnego nie zamyka drogi do rejestracji pojazdu w Polsce, ale zmienia charakter sprawy z formalności w postępowanie z udziałem zagranicznego organu.

Przy braku części II przepisy przewidują wprost, że organ rejestrujący uznaje część I za wystarczającą po uzyskaniu z kraju ostatniej rejestracji potwierdzenia, że pojazd był tam zarejestrowany i może zostać ponownie zarejestrowany w innym państwie członkowskim. Występuje o nie polski starosta.

Przy braku części I droga wiedzie przez wtórnik wydany przez zagraniczny organ albo przez zaświadczenie potwierdzające dane zawarte w utraconym dokumencie. Przy pojazdach spoza Unii dopuszczalne jest przedstawienie innego dokumentu stwierdzającego rejestrację.

Najważniejsze pozostaje jednak to, co dzieje się przed zakupem. Brak dokumentu o charakterze własnościowym bywa objawem finansowania, szkody całkowitej albo pochodzenia pojazdu z przestępstwa. Żądanie kompletu dokumentów przed zapłatą kosztuje nic i eliminuje większość ryzyka.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które przy niekompletnej dokumentacji zagranicznej pojawiają się najczęściej. Dotyczą sytuacji granicznych i praktycznych szczegółów postępowania.

Czy przy aucie z Niemiec zawsze potrzebne są obie części dokumentu?

Tak, jeżeli dowód rejestracyjny składa się z części I i części II, do wniosku dołącza się obie. Obie zostają następnie w aktach pojazdu po ich unieważnieniu, a właściciel otrzymuje w zamian polski dowód rejestracyjny.

Czy można zarejestrować auto na podstawie kopii brakującej części?

Nie, kopia nie zastępuje dokumentu. Urząd oczekuje albo oryginału, albo wtórnika wydanego przez zagraniczny organ, albo zaświadczenia potwierdzającego dane, albo potwierdzenia uzyskanego bezpośrednio od organu kraju ostatniej rejestracji.

Czy sprzedający może wystąpić o wtórnik po sprzedaży pojazdu?

Zwykle tak, o ile nadal figuruje w rejestrze kraju pochodzenia jako osoba uprawniona. Bywa to najszybsza droga, dlatego przy transakcji warto zabezpieczyć sobie kontakt do sprzedającego i zapisać w umowie jego zobowiązanie do współpracy przy uzupełnieniu dokumentów.

Czy niekompletne dokumenty zwalniają z terminu na złożenie wniosku o rejestrację?

Nie. Termin biegnie niezależnie, a karana jest zwłoka w złożeniu wniosku, nie długość postępowania. Bezpieczniej jest złożyć wniosek w terminie z opisem braku i wnioskiem o wystąpienie do zagranicznego organu niż czekać z wnioskiem do skompletowania dokumentacji.

Czy urząd może odmówić rejestracji pojazdu?

Tak, i wydaje wtedy decyzję na piśmie. Od decyzji przysługuje odwołanie do samorządowego kolegium odwoławczego w terminie 14 dni od doręczenia, składane za pośrednictwem organu, który decyzję wydał. Odmowa następuje najczęściej wtedy, gdy zagraniczny organ nie potwierdzi możliwości ponownej rejestracji pojazdu.

Co zrobić, gdy zagraniczny organ w ogóle nie odpowiada?

Warto ponowić prośbę o interwencję przez polski urząd, a równolegle spróbować drogi bezpośredniej, przez sprzedającego albo przez wyspecjalizowanego pośrednika działającego w danym kraju. Przy przewlekłości postępowania po stronie polskiego organu przysługuje ponaglenie do organu wyższego stopnia.

Czy brakującą część można zastąpić umową kupna i tłumaczeniem?

Nie. Umowa potwierdza nabycie pojazdu, a nie fakt jego wcześniejszej rejestracji za granicą i dopuszczalność ponownej rejestracji. To dwie różne okoliczności i urząd wymaga udokumentowania obu.

5/5 - (1 vote)